Jeep Wrangler
Tu najważniejszą nowinką jest opracowanie 5-drzwiowego nadwozia Unlimited i skierowanie go na ogólnoświatowe rynki. Dzięki temu również osoby potrzebujące praktycznej wersji mogą znaleźć ją w gamie Wranglera. Poza tym nawet bazowa odmiana zadbała nareszcie o pasażerów. Mają trochę większą swobodę (szersze wnętrze) i bogatszy zakres wyposażenia.
W końcu to nie wstyd, auto nie traci przecież nic ze swego off-roadowego charakteru. Zarówno podstawowa odmiana 3-drzwiowa, jak i Unlimited pozostały otwarte, czyli bez wersji „metalowej”. W zamian za to Jeep proponuje nakładkę twardą (hard top) oraz miękką (soft top). Nie są to jednak proste dachy, ale kilkuelementowe, z możliwością częściowego składania itp.
Silniki.
Kolejna rewolucja. W gamie pojawia się jednostka wysokoprężna! I to nie byle jaka, motor zapewnia bardzo dobrą dynamikę i oszczędność. Uzupełnia go nowa „benzyna” V6. W obydwu przypadkach do wyboru 6-biegowa przekładnia ręczna lub automat (w dieslu 5-, w benzynie 4-biegowy).
Układ napędowy.
Tu na szczęście bez większych zmian. Seryjne auta mają system BLD (używający hamulców do kontroli trakcji), na liście opcji znaleźć można blokady: typ LSD kosztuje 2200, pełny – 3800 zł. Wypada oczywiście wspomnieć o rewelacyjnej odmianie Rubicon, która znów zawitała do Europy. Ma wzmocnione mosty, blokady z przodu i z tyłu oraz potężny reduktor (przełożenie 4:1).
Droga/teren.
Kolejny ukłon w stronę użytkowników, którzy auto eksploatują również na szosie. Seryjne wyposażenie obejmuje ESP i ERM (zapobiega dachowaniu). Poprawie stabilności służyć miało też poszerzenie rozstawu kół. W terenie czysta zabawa, szczególnie jeśli zdecydujemy się na Rubicona (od 133 tys. zł). Tego nic nie zatrzyma. Po wymianie seryjnych opon typu AT na MT i dołożeniu snorkela można spokojnie jechać na rajd przeprawowy.
Wrangler TJ
Mimo zastosowania sprężyn śrubowych w zawieszeniu kiepski komfort jazdy i precyzja prowadzenia. Sprawia to, że na Wranglera powinni decydować się raczej miłośnicy off-roadu niż dyskotek. Dla terenowców Jeep przygotował nie lada kąsek – fabrycznie stuningowaną wersję Rubicon (blokady obydwu mostów, wzmocnione zawieszenie i tylny most, reduktor o dużym przełożeniu), ale też seryjne auta, po dokonaniu kilku przeróbek potrafią wiele.
Z modyfikacjami jest o tyle łatwo, że znajdziemy mnóstwo firm oferujących gotowe „kity” tuningowe. Pod maską najlepiej sprawdza się rzędowy, 6-cylindrowy silnik – ma duży moment obrotowy i jest odporny na terenowe niespodzianki (np. przechyły). Jednak trzeba mu za to sowicie płacić benzyną (20 l/100 km to fraszka). Poza spalaniem warto przygotować się na dodatkowe koszty związane z serwisowaniem (awaryjność powyżej średniej) – samochód często jest wykorzystywany do jazdy w trudnym terenie, a to niestety, znacząco zwiększa ryzyko awarii.




